
Świątynie XXI wieku, galaktyki chińszczyzny, drogich brzydkich rzeczy, a co gorsza budynki pełne wielu, bardzo wielu, za wielu ludzi. Wiecie o co chodzi? O centra handlowe. Budują je w każdym mieście, które ma około 80 tysięcy mieszkańców, Jeśli mieszkasz w takim mieście i jeszcze nie masz takiego centrum to się przygotuj, bo niedługo mogą Ci takie coś wybudować.
Wpis ten pisze, bo parę miesięcy temu zakończyli budowę Focus Mall w moim mieście. I w ogóle się z tego faktu nie cieszę.
Widzę tylko jedną jedyną korzyść z tego centrum. Jest gdzie kupić ubranie. W moim mieście, żadne małe sklepy z ciuchami się nie utrzymają dłużej niż miesiąc. A wolę właśnie takie małe niezależne od nowych mód i trendów sklepiki do których chodzą normalni ludzie, a nie jakieś niewiasty z IQ 23, które chcą tylko wyglądać jak najmodniej i spedaleni nastolatkowie, którzy też chcą wyglądać jak najmodniej.
Kilka miesięcy temu potrzebna mi była bluza, normalna bez pożal się Karmo* kaptura. Poszedłem z wielką niechęcią do tego całego potocznie zwanego Fokusa poszukać czegoś w czym nie wstydziłbym się wyjść na ulicę. Znalazłem tylko dwie bluzy bez kaptura, jedną za 180zł… No ludzie bez przesady za tyle nie będę kupował kawałka materiału za którego zrobienie Chińczycy dostają ze 20 centów, a druga była taka, która nie przechodziła przez ręce. Nie wiem dla kogo oni to robią. Chociaż patrząc na takich projektantów, którzy nie mięli nigdy czegoś ciężkiego w ręce to trochę przestaję być zdziwiony a bardziej zażenowany.
Co mnie jeszcze wkurza w centrach? Właśnie to o czym przed chwilą napisałem. Firmy płacą Chińczykom i innym Żółtoskórym jakieś grosze, a taki kurwa Marks & Spencer zarobi na tym 50 000 razy więcej. Gdzie tu kurna sprawiedliwość? Co zabawniejsze identyczne ubrania można kupić na targu tylko bez naszywki Nike, czy Adidas za dużo dużo taniej.
Jak chodzicie po sklepach w centrach to też macie deja vu? Wszystkie ubrania w każdym sklepie są takie same, w jednym tylko bardziej wymięte i pogniecione, a w drugim trochę mniej. Niektóre to wyglądają jakby były wyjęte psu z gardła. Może to jest na pokaz związane z lenistwem współczesnych ludzi, bo przecież: „Kto to będzie prasował, wygniećmy, a ludzie zobaczą, ze tak też można chodzić bez wstydu”. A ostatnio to już projektanci przeszli sami siebie. Jakis damski płaszcz jest, u góry jasny, kremowy, a od pasa w dół niebieski… To wyglądało jakby ktoś wpadł do jeziorka z barwnikiem. Albo jeszcze fajniejsze: Spodnie, też kremowe i przy kieszeni plama jakby komuś się wylał atrament. Może i to modne, ale do jasnej cholery, jakby ktoś w tym wyszedł to ja bym zachwycał się jaki to ten gościu jest modny, a bym współczuł, ze ma takiego pecha, że przedmioty martwe go nie lubią.
Mody nigdy nie zrozumiem.
***
Długi nic nie pisałem z tych powodów:
- Nie chciało mi się
- Były egzaminy
- Obiecali nam, ze po egzaminach będzie luźno, a wyszło tak, że był sprawdzian co 2 dni
Przyzwyczajaj się
Mnie już to nie obchodzi, kupuję co mi się podoba, żeby mieć w czym chodzić i wychodzę. Moda jest jak technologia, nigdy tego nie zrozumiemy i nie dogonimy. Trzeba się z tym pogodzić.
Moda… bue, tego się nie komentuje, a omija szerokim łukiem, trzymając w spoconych dłoniach kałacha, tak, na wszelki wypadek…
I, rany, centra… ja już mam u siebie dwie, nie, trzy galerie handlowe, jakieś centra, jakieś hale… ue, ue ue, ale i tak nic nie pobije Żgowa pod Łodzią. Mój Boże! Cała miejscowość to po prostu parę(naście?) hal z ciuchami!
Żgów… Taak, to jest mistrzostwo świata. Kiedyś jeszcze przed odnowieniem i zmodernizowaniem tego tam jeździłem. Tam nie szło w ogóle chodzić, w najlepszym punkcie korytarz miał może ze dwa metry szerokości, a wszędzie sklepy… sklepy i więcej sklepów. A potem tylko ból karku po kręceniu łbem na lewo i prawo… Już chyba wolę chodzić po galeriach takich jak Manufaktura, chociaż i tak to męczy i wkurza. Ale chociaż mają Pizze Hat.